Pasieka

Tak naprawdę to zawsze lubiłem miód. Pech chciał, że wuj i ojciec mojej dziewczyny trudnili się pszczelarstwem. Bywając więc w jej  domu, systematycznie częstowany byłem pysznym świeżym miodem (uczciwie trzeba dodać, że były też inne słodkości). W ramach wdzięczności i rewanżu … ożeniłem się z tą dziewczyną, a żona w małżeńskim wianie otrzymała kilka pszczelich rodzin wraz ulami (patrz na stronę Ogród). Wujek Józef mimo iż był inwalidą bez nogi wiele mi na początku pomagał i doradzał. Moja fascynacja fenomenem pszczelej rodziny trwa już ponad 35 lat i tak zapewne pozostanie. Nie jestem producentem miodu, czuję się pszczelarzem albo pasiecznikiem wg starszego określenie tej profesji. Cieszy mnie praca i życie pszczół cała gama różnych dźwięków i odgłosów dochodzących zarówno z wnętrz ula jak i wokół pasieki, a także nieporównywalne do niczego i niepodrabialne zapachy aromaty i smaki miodu oraz innych owoców pracy tych szlachetnych owadów. Dodam tylko jeszcze iż jednym z najwspanialszych widoków jakie oglądam to plastry pełne miodu czyste, ciężkie i pachnące geniuszem Stwórcy. Staram się też aby moja pasieka, a przynajmniej niektóre jej elementy jak chociażby ule i otoczenie posiadły jakieś walory estetyczne i wkomponowane były w naturalne pszczołom środowisko, dla lepszego samopoczucia obu stron. Dalszy ciąg w galerii.

Podziel się na:
  • Drukuj
  • Facebook
  • Twitter
  • Google Bookmarks