Bugiem granicznym z Ukrainą…

Z niezawodnym Pigmejem i ks Grzegorzem przemierzyliśmy niemal 200 km odcinek Bugu, od Gołębi aż gdzieś do okolic Woli Uhruskiej. Towarzystwo  płynęło mieszane męsko- damskie a  kilkunastolatkowie, chłopcy i dziewczyny dodawali uroku tej eskapadzie. Było i wesoło i pobożnie a to z racji obecności dwóch kleryków,  jednego  księdza i prawdziwej zakonnicy która o dziwo wystąpiła nawet w stroju kąpielowym. Tu zdradzę tajemnicę iż była to siostra ze zgromadzenia, które habitów nie nosi, a zakazu kąpieli widocznie nie ma.  Woda w Bugu wysoka i prawie nigdzie w nurcie nie można było sięgnąć dna wiosłem. Natomiast drzew, konarów zakrętów, starorzeczy i rozlewisk jest tu naprawdę tak dużo, że nadaje tej nietkniętej żadną regulacją rzece, wyjątkową dzikość. Napotkaliśmy również jedną kataraktę z pni i krzaków, która całkowicie zablokowała rzekę no i konieczna była około stumetrowa przenoska po nadbrzeżnych chaszczach. Następną bardzo podobną blokadę udało się szczęśliwie pokonać na przełaj przez zalane trawy. Cąły czas byliśmy pod ” opieką ” straży granicznej, działającej zarówno z lądu jak i wody. Panowie władza okazali się jednak sympatyczni i nie czepiali się, uznając iż sama ich obecność działa na nas prewencyjnie. Mniej sympatyczne okazały się komarzyce a zwłaszcza o zmroku kiedy to nie było szans na jakieś nocne Polaków rozmowy do późna wieczór jak to się zwykle praktykuje. cdn

© Copyright Stary Retman, All rights Reserved. Written For: PANTA RHEI
Podziel się na:
  • Drukuj
  • Facebook
  • Twitter
  • Google Bookmarks